
Katarzyna Dybińska — Prezydent Francji Emmanuel Macron zaprezentował wizję nowego francuskiego odstraszania nuklearnego, proponując współpracę partnerom w Europie, w tym Polsce. Perspektywa przystąpienia do projektu Macrona wywołała ożywioną debatę i pytania o to, czy nie wyklucza on kooperacji z Amerykanami. – Niech politycy nie doszukują się drugiego dna – apeluje w rozmowie z Zero.pl generał Roman Polko.
Prezydent Francji Emmanuel Macron zaprezentował wizję nowego francuskiego odstraszania nuklearnego, proponując współpracę partnerom w Europie, w tym Polsce. Perspektywa przystąpienia do projektu Macrona wywołała ożywioną debatę i pytania o to, czy nie wyklucza on kooperacji z Amerykanami. – Niech politycy nie doszukują się drugiego dna – apeluje w rozmowie z Zero.pl generał Roman Polko.

Generał Roman Polko uważa, że Polska może korzystać i z amerykańskiego, i z francuskiego parasola nuklearnego (fot. Mateusz Marek, PAP / Shutterstock, Rawpixel.com)
O kwestii francuskiego parasola nuklearnego i potencjalnym udziale Polski w tym projekcie mówił we wtorek na konferencji prasowej premier Donald Tusk, podkreślając, że na razie trwają konsultacje w tej sprawie – nie tylko z Francją, ale też z innymi państwami, które jednocześnie z Polską zgłosiły chęć kooperacji z Paryżem (i zostały do tego zaproszone przez Emmanuela Macrona). To Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą RELACJĘ NA ŻYWO
Po słowach premiera rozgorzała debata polityczna. Sposób prowadzenia rozmów z Paryżem przez rząd Donalda Tuska został skrytykowany przez Pałac Prezydencki. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz stwierdził, że Polska powinna najpierw starać się o dołączenie do programu Nuclear Sharing i rozmawiać ze stroną amerykańską. Program ten – znany także jako NATO Nuclear Sharing – to porozumienie o współdzieleniu taktycznej broni nuklearnej, zakładające udostępnianie głowic jądrowych tym członkom Sojuszu Północnoatlantyckiego, którzy nie posiadają broni jądrowej.
Zdaniem generała Romana Polko, byłego dowódcy jednostki specjalnej GROM, z którym rozmawiał portal Zero.pl, współpraca Polski z Francją w zakresie odstraszania nuklearnego nie wyklucza współpracy z Amerykanami w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Obowiązkowa służba wojskowa może wrócić. Generał o powodach
– Nie stoi to w żaden sposób w sprzeczności z naszymi relacjami z USA – podkreśla nasz rozmówca. – Wszyscy jesteśmy członkami NATO, a poza tym prezydent Trump wyraźnie powiedział, że Unia Europejska powinna robić więcej dla swojej obronności i przejmować w tym zakresie inicjatywę na kontynencie. Nie rozumiem narracji, która z jednej strony akcentuje konieczność większego samostanowienia Europy, a z drugiej podnosi lament, że to wypychanie USA ze Starego Kontynentu.
– USA same widzą, że dla nich w tym momencie bardziej istotne są obie Ameryki, Morze Południowochińskie i Bliski Wschód – dodaje generał. – Ich postawa wynika ze słusznego przekonania, że Europa jest na tyle silna, bogata i ludna, że może sama zadbać o swoje bezpieczeństwo. To nie oznacza, że nie chcemy być w programie Nuclear Sharing, który promują Amerykanie. Potencjalne objęcie Polski parasolem francuskim w niczym tutaj nie wadzi.
– Niech politycy nie doszukują się drugiego dna, bo wojskowi francuscy, niemieccy, polscy i amerykańscy świetnie się dogadują i potrafią razem współpracować, co pokazały wspólne misje zagraniczne – apeluje generał Polko.
– Rosja ma około 6 tysięcy głowic nuklearnych i mniej więcej tyle samo mają USA – zauważa były dowódca jednostki specjalnej GROM. – Francja ma ich trzysta, ale to, co obecnie proponuje Paryż, to przecież rozwinięcie programu nuklearnego parasola ochronnego nad Europą.
Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział w poniedziałek 2 marca zwiększenie liczby francuskich głowic (nie wskazał jednak docelowej liczby).
W lutym prezydent Karol Nawrocki powiedział, że Polska powinna rozważyć rozwój własnej broni jądrowej w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji. Portal Zero.pl zapytał generała Polko, co sądzi o tej koncepcji.
– Jestem za realnymi projektami – kwituje generał.
Dodaje, że nie sposób zauważyć, iż w tle rozmów o wyborze między amerykańskim a francuskim parasolem nuklearnym jest też rywalizacja o rozwój energetyki jądrowej w Polsce.
Przypomnijmy, że za projekt i budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej odpowiada konsorcjum amerykańskich firm Westinghouse i Bechtel. Francuzi maja z kolei dostarczyć do niej turbiny i generatory.
Swego czasu francuski koncern energetyczny EDF zgłaszał gotowość do budowy drugiej elektrowni jądrowej w naszym kraju.
Krzysztof Stanowski
Online
Pogadajmy na serio o Polsce. O czym chcesz porozmawiac?